Kategorie wpisu: Ewa Wierzbińska
Przychodzę do Ciebie, Panie mój,
przychodzę, bo pojąć nie mogę
cierpienia co teraz ciągnie w dół
i bólu ran siejących trwogę.
Tak jak ziarno piasku zostaje
tym twardym kamieniem na szali,
tylko miłość Twa Panie daje
pokoju wiatr Ducha na fali.
Nagle jakiś piorun uderzył
i wicher ster wyrwał mi z ręki.
Przede mną wrak cienia nie bieży
ciało nie chce przyjąć Twej męki.
W strachu uciekam przed tym bólem.
Utraty miecz przeszył mi serce.
Wciąż bronię się przed złych os ulem
i daję się ugnieść Twej belce.
Śpiewają tu anieli chórem.
Tak - pragnę słodyczy narodzin.
Oddaję serce, bo Tyś Królem
i kocham wygnania tych godzin.
Trackback | RSS dla komentarzy